Nietypowy finał "19.30". TVP przeprasza żonę "Nikosia"

Dodano:
Program "19:30" Źródło: PAP / Radek Pietruszka
Czwartkowe wydanie programu "19.30" w TVP zakończyło się w nietypowy sposób.

Widzowie czwartkowego wydania programu informacyjnego "19.30" zobaczyli na jego zakończenie niecodzienny komunikat. Telewizja Polska została zobowiązana do publicznego przeproszenia Edyty Skotarczak za materiał wyemitowany przed ponad trzema laty. Chodzi o reportaż programu "Alarm!" z 11 lutego 2023 roku, w którym – jak wynika z rozstrzygnięcia sądu – naruszono dobra osobiste kobiety poprzez insynuacje dotyczące jej życia prywatnego.

Marek Czyż zapowiedział przeprosiny w TVP

Pod koniec serwisu informacyjnego prowadzący Marek Czyż poinformował widzów, że stacja ma obowiązek wyemitować dodatkowy komunikat. – Jesteśmy zobowiązani przekazać państwu tę informację. Dobrego wieczoru – powiedział dziennikarz.

Następnie na ekranie pojawiła się plansza z treścią przeprosin. "Telewizja Polska S.A. przeprasza Edytę Skotarczak za naruszenie jej dóbr osobistych w programie 'ALARM!' z dnia 11 lutego 2023 r. w postaci insynuacji dotyczących jej życia prywatnego. Niniejsze przeprosiny są publikowane na skutek przegranego procesu. Telewizja Polska S.A. w likwidacji" – brzmiał komunikat. Publikacja była wykonaniem obowiązku wynikającego z przegranego przez TVP procesu.

O wygranej w sądzie Skotarczak informowała już na początku października, kiedy udostępniła fragmenty sądowego uzasadnienia.

Sąd: Nieprawdziwa informacja o romansie

Sprawa dotyczyła przedstawienia w materiale telewizyjnym informacji o rzekomym romansie Edyty Skotarczak z funkcjonariuszem policji. Sąd uznał, że rozpowszechnienie nieprawdziwej informacji naruszało prawo kobiety do prywatności.

"Nie może ulegać wątpliwości, że podanie nieprawdziwej informacji o romansie powódki z funkcjonariuszem policji nie realizuje żadnego interesu społecznego, a jedynie interes pozwanej, polegający na wzbudzeniu zainteresowania opinii publicznej" – wskazano w uzasadnieniu przytoczonym przez Skotarczak.

Sąd zwrócił również uwagę na obowiązki dziennikarzy związane z weryfikowaniem informacji przed ich publikacją. "Biorąc pod uwagę zgromadzony w sprawie materiał, należało też uznać, że dziennikarz, ew. redaktor, który decydował o emisji materiału prasowego przedmiotowym tytułem, nie dopełnił obowiązku wynikającego z art. 12 Prawa prasowego, czyli zachowania szczególnej staranności i rzetelności przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych" – czytamy.

W rezultacie sąd stwierdził, że TVP bezprawnie naruszyła dobra osobiste powódki.

Żona "Nikosia" przypomina o pozwie przeciwko Nawrockiemu

Po emisji przeprosin Edyta Skotarczak zabrała głos w mediach społecznościowych. Podkreśliła, że sprawa TVP nie jest jedynym postępowaniem, w którym dochodzi ochrony swojego dobrego imienia. Wspomniała również o pozwie skierowanym przeciwko Karolowi Nawrockiemu, dotyczącemu książki "Spowiedź Nikosia zza grobu", wydanej pod pseudonimem Tadeusz Batyr.

"Przed tym samym sądem w Warszawie toczy się już moja sprawa przeciwko Karolowi Nawrockiemu, który jako 'Batyr' napisał książkę 'Spowiedź Nikosia zza grobu', przy czym poszedł on w jej treści o wiele dalej niż TVP w programie z lutego 2023" – napisała. Skotarczak przekonuje, że w publikacji znalazły się nieprawdziwe i krzywdzące informacje na jej temat.

Żona "Nikosia" odniosła się do obecnego stanowiska Karola Nawrockiego. Podkreśliła, że w jej ocenie sprawowanie urzędu prezydenta nie powinno zwalniać z odpowiedzialności cywilnej za wcześniejsze publikacje. "To, że Karol Nawrocki jest dziś prezydentem RP, niczego nie zmienia. Konstytucja mówi wprost, wszyscy są równi wobec prawa, nie ma tam dopisku 'z wyjątkiem prezydenta', a pełniony przez niego urząd nie jest tarczą przed odpowiedzialnością za to co się nieprawdziwego i bez rzetelności rozpowszechnia" – stwierdziła.

Skotarczak zapowiedziała, że nadal zamierza dochodzić swoich praw. "Jeśli ktoś rażąco przekracza granice prawa, to powinien przeprosić i zadośćuczynić za naruszenie dóbr osobistych" – dodała.

Źródło: TVP / Facebook/"Fakt"
Polecamy
Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...

Proszę czekać ...